Poraził mnie Prąd – Zapis 425

Sen z 30.07.2022

 

Byłam w klubie u Dariusza. Siedziałam z jakimiś ludźmi przy okrągłym stole. Dariusz siedział na wprost mnie. Patrzył na mnie, dziwny miał ten wzrok, jakbym była już gotowa. Ale po chwili zamienił się miejscami i usiadł obok. Miałam koc, otulałam się nim, jakoś tak to wyglądało, że On też był pod tym kocem ze mną. Ktoś coś zażartował przy stoliku z tego jak razem wyglądamy, ale nie zrobiło się niezręcznie. Odchyliłam głowę do tyłu i nagle wyrwało mnie moje chrapanie. Wszyscy wybuchli śmiechem, ja też. Powiedziałam, że muszę być zmęczona, bo dziwne, że od razu zasnęłam. Znowu nie wiedziałam ile spałam, ale patrząc na nich, wyglądało to jakby był moment.

Już wszyscy wychodzili i Dariusz ruszył za mną. Zabrał mnie do jakiegoś ogromnego pomieszczenia jak hala robocza. Zaczął mówić do mnie i zrozumiałam że mam znowu u niego pracować.

Nawet zapytał – Nie mówili ci ?. Nie wiedziałam o co chodzi. Patrzyłam akurat na posadzkę i były w niej zatopione takie lśniące włókna. Beto mienił się w przy zmianie kątu. Zapytałam go czy dał włókna szklane. Patrzyłam i myślałam, co ja mam u niego niby robić. I podniosłam wzrok.

Z Dariusza wychodziło błękitne światło, jego skóra była w jasnoniebieskim kolorze, dosłownie promieniował.

Znalazłam się w laboratorium chemicznym. W liceum do którego ja chodziłam, a teraz chodzi moja Córka. Widziałam 3 menzurki, w każdej była reakcja, bo ciecz bąbelkowała jak woda z tabletką musującą. Było też może ze 3 osoby, odsuwali się od tych wzbijających kropelek jakby były żrące. A ja normalnie bez zabezpieczeń i okularów tam podchodziłam.

Znalazłam się w domu. Moja Matka pokazywała mi zdjęcia jak kiedyś wyglądałam i mówiła że wtedy byłam ładna, a teraz jestem gruba. No fakt, niby przytyłam od tamtego czasu ze 12 kilo, ale jak patrzyłam na te zdjęcia to figurę miałam identyczną jak teraz, twarz była tylko młodsza, ale to normalne i długie włosy.

Weszłam do pokoju, z synem. Był maleńki jak płód, dopiero raczkował. Mieliśmy się gdzieś wybrać. Zszedł mi z rąk i wszedł pod półkę z telewizorem. Chciałam go wyciągnąć, ale jak go podniosłam to zaplatał się w kabel. Ktoś zostawił podłączony ucięty kabel. Syn go złapał, Ja jego i poraził nas Prąd.

O Boże !!!!!  Co to było za uczucie. Zobaczyłam niebieski błysk i całe ciało spięło się w takim skurczu jakbym była z kamienia. Jakby działało na mnie tysiące atmosfer.

Zaczęłam krzyczeć, że poraził nas prąd. Zbiegła się moja rodzina. Syna od razu gdzieś zabrali, a ja czekałam na pogotowie i cały czas ściskało mi gardło z żalu za dzieckiem. Powiedziałam bratowej, że chce się umyć zanim mnie zabiorą. Niby porażona, ale normalnie chodziłam. Poszłyśmy na nogach do mojego domu. Było ciemno i przechodziłyśmy przez taki lasek. Przed nami zobaczyłam dwa dziki w mroku, ale tupnęłam w asfalt i dziki rozeszły się do rowów. Po lewej zobaczyłam pandę i coś jeszcze. Mówię nawet do Bratowej . Patrz Panda !!!! i to było dziwne… skąd panda w lesie w Polsce ????

Doszłyśmy do tego domu ( do tego domu, jak obudziłam się, to od razu go skojarzyłam). Cały czas, tak jakby płakałam za tym dzieckiem, widziałam nawet notkę w prasie, że została mu tylko godzina życia. Bratowa poszła na piętro, a ja chciałam się wysikać. Nie zdążyła bym na górę, wiec wyszłam na taras. Byłam już naga, więc tylko przykucnęłam. Myślałam, że to tylko będzie parę kropel, a tu zaczęło płynąć jak fontanny.

Myślę – Boże, jaki jaki mam ten pęcherz. Patrze i widzę, że płyn jest brunatny. Od razu pomyślałam że to od porażenia Prądem. Usłyszałam, że Bratowa schodzi, więc wstała i idę do łazienki, a płyn cały czas ze mnie płynie. I znaczę całą drogę. Wreszcie ustało. Złapałam jakiś ręcznik i ścieram to z podłogi. Nie wiem co było, ale wyglądało jakby kiedyś było żółte i dopiero teraz przybrało barwę jak czarna żółć.

Weszłam wreszcie do łazienki, światło karetki było widać już w oddali.

Wanna była taka mała z wysokimi plecami, siedząca jak dla lalek, albo jak retro. Zaczęłam się polewać wodą i myć. Bratowa rozmawiała z jakąś kobietą. Jak wyszłam i zaczęłam wycierać się ręcznikiem, to ta kobieta zaczęła gadać coś o samoopalaczach. Ja zobaczyłam wtedy, że na białym ręczniku zostają złotawe smugi. Musiałam ściągać swoje balsamy. Miałam się nakremować, ale że karetka już jechała to wzięłam jakąś tabletkę z komody. Jeszcze się zatrzymałam i pomyślałam na co ona jest, ale stwierdziłam że na  złoty kolor skóry.

Cały czas czułam tą żałość za dzieckiem, że taki młody i że to się stało. I że jak ja teraz o jednym dziecku tylko będę, bo chyba nawet myślałam o pogrzebie. Ucisk gardła aż bolał.